Ta treść została skasowana przez autora.

Od: Supernova do s/Astronomia z k/Nauka 4567 dni temu
Pierwsze fotografie Ziemi z kosmosu wykonali Amerykanie tuż po II wojnie światowej. Wystrzelili na wysokość ponad 100 km niemieckie rakiety V-2, które na czubku zamiast śmiercionośnych ładunków wybuchowych miały kamery. Czarno-białe, mało wyraźne fotografie pokazywały zaokrąglony horyzont planety na tle czarnego kosmosu. Od tej pory Ziemia doczekała się wielu portretów, niektóre stały się kultowe.



1966: Ziemia nad Księżycem

{img]http://bi.gazeta.pl/im/37/1c/dd/z14490679Q,Wschod-ZiemiZdjecie-sondy-Lunar-Orbiter-1.jpg[/img]

23 sierpnia 1966 roku. Zdjęcie Ziemi wschodzącej nad Księżycem - pierwsze ujęcie naszej planety z odległości blisko 400 tys. km, tj. z orbity wokółksiężycowej. Wykonała je sonda Lunar Orbiter 1. Amerykanie wysłali ją, żeby wykonała dokładne fotografie powierzchni Srebrnego Globu, które były potrzebne, żeby wybrać bezpieczne miejsca lądowania dla planowanych misji Apollo. Kamera naświetlała zdjęcia na filmie, były one automatycznie wywoływane na pokładzie sondy (mniej więcej tak, jak we współczesnym Polaroidzie), skanowane, po czym wysyłane analogowym sygnałem radiowym na Ziemię. Lunar Orbiter nie wracał na Ziemię, po wykonaniu misji roztrzaskiwał się na powierzchni Księżyca.



1968: wschód Ziemi



Wyobraźcie sobie, że jesteście pierwszymi ludźmi, którzy oddalają się od macierzystej Ziemi i lecą statkiem kosmicznym na Księżyc. W trójkę ściśnięci w ciasnej kabinie. Dolatujcie do celu, odpalacie silniki, żeby wejść na wokółksiężycową orbitę. I po chwili lecicie już nad niewidoczną z Ziemi stroną Księżyca. Ziemia, którą do tej pory mieliście gdzieś za plecami, teraz w ogóle znika wam z oczu. Łączność radiowa jest także przerwana. Za oknem tylko pustynny Księżyc, a po drugiej stronie czarny kosmos rozświetlony morzem gwiazd. Przejmujące wrażenie całkowitej bezbronności i samotności. W takiej sytuacji znalazła się załoga statku Apollo-8 w Wigilię Bożego Narodzenia roku 1968. Gdy błękitna Ziemia znowu wyłoniła się zza krawędzi Srebrnego Globu, był to tak pokrzepiający widok, że trójka astronautów najpierw krzyknęła z radości, a potem na wyścigi zaczęła się rozglądać za aparatem fotograficznym. Tak powstało kultowe zdjęcie, nazwane potem "wschód Ziemi". Jedno z najsłynniejszych zdjęć misji Apollo stało się potem ikoną rodzących się wówczas ruchów ekologicznych.



1972: Błękitna planeta



Kolejne zapierające dech w piersiach zdjęcie Ziemi wykonane podczas misji Apollo. Już ostatniej księżycowej misji. 7 grudnia 1972 r. załoga statku Apollo 17 lecącego w kierunku Księżyca złapała w obiektywie kamery całą błękitną planetę. Ten obraz wrażliwej, bezbronnej i samotnej Ziemi we Wszechświecie stał się - jak twierdzą archiwiści NASA - najsławniejszą i najbardziej rozpowszechnioną w dziejach fotografią. Apollo 17 była już ostatnią misją księżycową - nikt wówczas nawet nie podejrzewał, że Księżyc już na dobre opuścimy, nie powstanie tam żadna baza, nie będzie więcej lądowań. Pozostało to zdjęcie.



1977: Voyager wyrusza poza Układ Słoneczny



A oto pierwsze zdjęcie Ziemi i Księżyca złapanych w tym samym kadrze. Wykonała je 18 września 1977 roku sonda Voyager-1 w drodze na krańce Układu Słonecznego. Sonda znajdowała się wtedy w odległości 11,7 mln km, a więc jeszcze nie doleciała nawet do orbity sąsiedniego Marsa. Mogła już jednak uchwycić w obiektywie kamery Ziemię i jej jedynego naturalnego satelitę.



Bladoniebieska kropka







Na tym zdjęciu sondy Voyager-1 niewiele widać - więcej się trzeba domyślać, ale swego czasu zrobiło ono mocne wrażenie. Sonda wykonała już podstawowe cele misji, minęła Saturna, znajdowała się w rekordowej wówczas odległości od Ziemi - 6,4 mld km - oraz mknęła z prędkością 60 tys. km/godz. ku granicom Układu Słonecznego. Wtedy astronom i popularyzator nauki Carl Sagan namówił NASA, by kazała maszynie odwrócić się i po raz ostatni spojrzeć w kierunku oddalającej się Ziemi. Rezultatem jest zdjęcie, na którym nasza planeta jest ledwie nikłym punktem, trudną do odnalezienia kropeczką.



Sagan potem tak je opisał w książce "Błękitna kropka": Spójrz raz jeszcze na tę kropkę. To tutaj, to jest nasz dom, to jesteśmy my. Na niej każdy kogo kochasz, każdy kogo znasz, każdy o kim kiedykolwiek słyszałeś, każde ludzkie istnienie które kiedykolwiek było, toczyło swój byt. Całe nasze szczęście i całe cierpienie, tysiące zbyt pewnych siebie religii i ideologii, doktryn politycznych, każdy łowca i każdy zbieracz, każdy bohater i każdy tchórz, każdy twórca i niszczyciel cywilizacji, każdy król i każdy chłop, każda młoda zakochana para, każda matka i każdy ojciec, każde dziecko, każdy wynalazca i każdy odkrywca, każdy nauczyciel moralności i każdy skorumpowany polityk, każda 'gwiazda, każdy 'najwyższy przywódca', każdy święty i każdy grzesznik i historii naszego gatunku żył tutaj, na źdźble kurzu zawieszonym na słonecznym promieniu.

Ziemia jest bardzo małą sceną w przeogromnej arenie kosmosu. Pomyśl o rzekach krwi przelanych przez generałów i cesarzy po to, by w glorii i chwale mogli na chwilę stać się panami ułamka tej kropki. Pomyśl o niekończących się okrucieństwach które mieszkańcy jednego krańca tego piksla są gotowi uczynić ledwie odróżnialnym mieszkańcom innego krańca, jak częste są ich zatargi i nieporozumienia, jak chętnie zabijają się nawzajem, jak płomienna jest ich nienawiść.

Nasze pozy, nasza wyimaginowana ważność, złudzenie specjalnej i uprzywilejowanej pozycji we Wszechświecie, są kwestionowane przez ten punkt bladego światełka. Nasza planeta jest samotną drobinką w ogromnej, oszałamiającej ciemności kosmosu. W tym mroku, w tej pustce, nic nie wskazuje żeby pomoc mogła nadejść skądkolwiek, aby uratować nas przed nami samymi.

Czy Ci się to podoba, czy nie, na razie Ziemia jest wszystkim co mamy. Dla mnie to zdjęcie tylko podkreśla naszą odpowiedzialność aby traktować się nawzajem z większą uprzejmością, a także aby zachowywać i troszczyć się o bladą niebieską kropkę, jedyny dom jaki kiedykolwiek znaliśmy."



2013: Ziemia wita Saturna



To jedno z najnowszych zdjęć naszej planety, a tak naprawdę fotomontaż. Jak mu się dobrze przyjrzeć, jest złożony z tysięcy fotografii. Zostały wykonane tego samego dnia - 19 lipca 2013 - podczas akcji "pomachaj do Saturna", którą zorganizowała NASA. Pamiętacie? Tego dnia sonda Cassini, która znajduje się na orbicie Saturna, robiła tej planecie serię zdjęć. W tle załapała się też Ziemia - jako mała, błękitna kropeczka. Ci, którzy tego dnia machali do Saturna, załapali się więc na wielkie grupowe zdjęcie naszej planety, wykonane z odległości, bagatela, blisko 1,5 mld km. NASA otrzymała tysiące zdjęć uczestników akcji i ułożyła z nich przepiękną mozaikę.



1947: Widok z rakiety V2



A taki był początek fotografowania Ziemi z kosmosu. Krótko po II wojnie światowej amerykanie przywieźli zdobyczne niemieckie rakiety V2 na poligon w stanie Nowy Meksyk. Wojskowi je tam odpalali i używali do testowania rozwiązań technicznych, stosowanych w konstrukcji nowych rakiet balistycznych. Przy okazji dano szansę naukowcom. Mogli umieścić na tych rakietach swoje przyrządy i badać górną atmosferę, czy promieniowanie kosmiczne, z czego skwapliwie skorzystali. Oczywiście pomyślano też o sfotografowaniu Ziemi z wysokości dotąd nikomu niedostępnej. 7 marca 1947 roku wystrzelono rakietę V2 z aparatem fotograficznym, który pstrykał zdjęcia co 1,5 s. Rakieta wzniosła się pionowo na ponad 100 km, po czym jak kamień spadła i roztrzaskała się niedaleko miejsca startu. Filmy - zamknięte w stalowej kasetce - przetrwały. Po raz pierwszy pokazały naszą planetę na tle ciemnego kosmosu. Clyde Holliday, jeden z inżynierów, którzy przygotowali eksperyment, pisał wówczas w magazynie "National Geographic" w roku 1950: "tak nasza Ziemia wyglądałaby dla gości z innych planet, którzy przybyliby nas odwiedzić swym statkiem".



__Źródło:__ http://wyborcza.pl/56,75476,14492420,Siedem_niezwyklych_zdjec_Ziemi__ktore_przeszly_do.html#TRrelSST




Pokemony

Powiązane

Komentarze (0)